sobota, 9 lipca 2011

WBOP odcinek 022 Muszelki - historia prawdziwa

Mam w domu kilka muszelek, z którymi wiąże się ta opowieść. Połowa lat 80-tych, Polski Fiat 126p, Bałkany...

Podkład to jak zwykle Lar Clobsay - Ballade (do znalezienia na Jamendo)

20 komentarzy:

SkwaRRR pisze...

Nie wierzę w ani jedno słowo z tej opowieści... to jest po prostu nie możliwe :)

PEPE pisze...

Życie jest przewrotne i pisze najlepsze historie, jakich nie bylibyśmy w stanie wymyślić...
Historia w 100 % autentyczna, absolutnie nic nie zostało tu wymyślone.

janek4dh pisze...

Zostało! Maluch nie ma hamulców tarczowych. ;-)
Byłem w Bułgarii (w 85 chyba) ze starymi piaskowym maluchem. Przed powrotem, planowanym na 8 rano, nieopatrznie spakowaliśmy auto wieczorem i zostawiliśmy na parkingu hotelowym. Z całego dobytku zostały tylko noże. Bułgarzy nie kradną noży. Jakiś złodziejski przesąd.
W szlafrokach i klapkach wróciliśmy do Warszawy.Na granicach dziwnie patrzyli...
Biseptol był stosowany przede wszystkim na rzeżączkę.
Kolejny, dobry retro odcinek.

PEPE pisze...

janek4dh dzięki za sprostowanie, fakt nie byłem aż tak uważny i zapomniałem o tym, że tam z tyłu były bębny oczywiście. Jak się opowieść snuje jednym tchem, to czasem coś umknie uwadze.

Historia z nożami równie niezwykła. Ciekawe czy masz je do tej pory, tak jak ja muszelki?

Mój kumpel w owym czasie na obozie harcerskim w Bułgarii sprzedał wszystko i wrócił nawet bez koszulki w samych krótkich spodenkach za to w ich kieszonce oprócz paszportu przywiózł chyba z 300 dolarów...
Wtedy to było kilka solidnych wypłat.

Swoją drogą tamte czasy były jakieś niezwykłe i miało to wszystko patrząc z dzisiejszego punktu widzenia jakiś urok. Samo to, że były to pierwsze dalsze podróże, coś innego, niż nasza codzienna rzeczywistość.

Armir pisze...

Bardzo fajny odcinek. Dobrze się słuchało nawet 2 razy.

Andrzej Famielec pisze...

Bardzo ciekawy odcinek. Muszę namówić moją rodzicielkę na wspomnienia z podobnego wyjazdu, tylko pociągiem, na szczęście nie tak traumatyczne.

janek4dh pisze...

PEPE - Rok później (chyba '86) pojechałem na obóz dla dzieci pracowników Instytutu Łączności do Varny. Kemping (Kamczia) 10 tyś. ludzi. Obłożenie o ile pamiętam Czesi, DDR, Polacy po równo. Namioty, przyczepy, domki. Co zapamiętałem szczególnie: 2 budy z gównianym żarciem, które były opatrzone napisem TYLKO DLA NIEMCÓW (!) i delfinarium.
Czasy były ciekawe, córka kierownika jeszcze bardziej. W końcu, z dala od domu, mogłem się spokojnie napić. Kupiłem jakieś winyle, chyba Madonna, CC Catch... Po powrocie, w jednym z korytarzy Instytutu, na "dzieńdobry" mojej matki kierownik biura (kierownik obozu) odwrócił głowę. Instytut parę lat później padł w zawierusze przemian ustrojowych.
Były czasy, był socjal... Świetny temat dla zgredów! Ma ktoś pożyczyć parę stotinek?

Darek pisze...

Naprawde dobry odcinek... Poslucham jeszcze raz... teraz tylko sie zatrzymalem, zeby zostawic komentarz :)
Wpiusuje go do mojej dziesiatki najlepszych odcinkow podkastowych, a mam ta liste od poczatku istnienia podkastow w polsce...

pozdro i wiecej takich...

PEPE pisze...

Darku dzięki serdeczne za pierwszy komentarz na mojej stronie. Bardzo mi schlebia.

Wincenty Pstrowski pisze...

Hotel Scoica w Rumunii, gdzie podobnie jak ty bylem na wakajach w 1984 roku, zgadnij jak sie nazywał?

No nazywał sie Scoica czyli ...muszelka...

Ja do rumunii, tak jak ty, z rodzicami woziło się krem NIVEA, biseptol - podobno byl nawet antykonceptalny. Były szuszarki z Polaru, były mixery, były pończochy (to sprzedawala siostra).

W bułgarii było dziwnie, niby lepiej, ale syf maxymalny i z bułgarami sie nie dogadasz, bo oni na TAK kiwali jak my głową na NIE, i odwrotnie. I tak wylądowaliśmy w górach, a nie nad morzem, jak było w planach.

Wincenty Pstrowski pisze...

aaa napisalem ten koment w 7 minucie podcastu, a tu nagle o biseptolu mówisz... tia...

Podobnie jak pisales, wszystko sprzedaliśmy, bo Rumuni odkupili od nas wszystko co sie dało. Wracalismy samolotem, do Poznania, ale nasz IŁ 18 zapalił się na lotnisku, znacyz się silnik, i musieliśmy czekać kilkanaście godzin, jak go naprawią...
Dobry odcinek. dozuo dobrych wspomnień!!!

Anonimowy pisze...

Zostałem upoważniony aby napisać komentarze przez jedna słuchaczkę której odcinek ten się bardzo podobał . Ze swej strony dodam iż produkt samochodowo podobny którym próbowaliście wrócić nie posiada hamulców tarczowych . My tez kiedyś jeździliśmy maluchem. Pozdrawiamy
Iluminaci

Arek pisze...

Odcinek przenosi w czasie. Nie jeździłem na zagraniczne wojaże w dzieciństwie ale wiele artefaktow tamtego swiata pamietam. Łatwo mi było zobaczyć wasza rodzinke oczami wyobraźni . Historia świetna .

5oclock pisze...

no i miałem komentarz a zjadło... Super odcinek (w skrócie)

Pshemko pisze...

Niesamowita historia i niesamowita przygoda. To jest dopiero podróżowanie. PKP!

Papa pisze...

W sierpniu będziemy mieli takie przygody na trasie Rzeszów-Bydgoszcz ;D

gacek pisze...

Po raz kolejny sprawdza się prawda, że jak się coś schrzani w podróży, to dopiero jest co później wspominać. Dlatego lubię podróże PKP;). Super odcinek :)

Crzszman pisze...

Dopiero dzisiaj przesłuchałem, ale muszę ci powiedzieć, że jest to najlepszy odcinek Bazy! Świetna opowieść, z klimatem, z wszystkim. Więcej takich!
PS. Pamięć masz niezłą :)

ujemny pisze...

Absolutnie fantastyczny odcinek.
Ma szanse na dobre notowania roczne.
Obsiałem się jak norka.
Wtedy to musiała być tragedia, a teraz jak się to wspomina to z uśmiechem na twarzy.

Anonimowy pisze...

Potwierdzam autentyczność podobne przejścia na tej trasie przeżyłem. Po latach są to naprawdę
ciekawe wspomnienia które kiedyś nie były miłe
jak się do domu wracało goły i wesoły, bo po drodze okradziony kilka razy nawet przez policję rumuńską.Takie to były czasy i ciekawe przygody.
Stanisław z Topolino

Prześlij komentarz

Z góry dzięki za komentarz.